Dr hab. Wojciech Jakubowski, prof. UW, Przyczynek do analizy wyników z egzaminu maturalnego z Wiedzy o Społeczeństwie (tzw. nowa matura, konstruowana według wymagań podstawy programowej)

Wyniki nowej matury z WoS-u są zatrważające – średnia 26%, połowa zdających napisała na mniej niż 21%. W zeszłym roku wartość średniej była wyższa o 20 punktów procentowych, zaś mediany – o 26 punktów procentowych.

Pojawiające się w mediach wypowiedzi dziennikarskie i – niestety – osób legitymujących się stopniami naukowymi nie wyjaśniają problemu. Stanowią w większości ciekawy przykład zmieniających się czasów, warty odrębnej analizy.

Warto zdać sobie sprawę, że sam arkusz maturalny z WoS-u (dostępny przecież na stronie CKE od 8 maja) nie wywołał reakcji, które byłyby niepokojące. Wprost przeciwnie, dało się słyszeć opinie, że trudny nie był. Nie wskazywano także błędów, nie było komunikatów Dyrektora CKE o przyznawaniu punktów w zadaniu tylko za to, że ktoś podjął próbę jego rozwiązania. Wiedząc o procedurach standaryzacji zadań, można przewidywać, że egzamin z WoS-u układany był tak, aby wynik był podobny do zeszłorocznego. Co się zatem stało?

Część odpowiedzi możemy odnaleźć w danych prezentowanych przez CKE – w roku ubiegłym maturę z WoS-u na poziomie rozszerzonym zdawało (w liceach i technikach) ponad 13 tys. absolwentów, w tym (tylko w liceach – tzw. nowa matura) – ponad 28 tys. [przyznajmy – dane te podano także w artykule „(Nie)wiedza o społeczeństwie”]. Wzrost zatem ponad dwukrotny, co w kontekście spadku zdawania matury na poziomie rozszerzonym z Wos-u w latach 2010–2014 mogłoby dziwić. Jednak nie dziwi, zważywszy na to, że MEN wprowadził obowiązek zdawania dodatkowego przedmiotu na poziomie rozszerzonym, przy czym bez progu określającego zdawalność (a zatem 0% z przedmiotu wybieranego obowiązkowo jako dodatkowy nie oznaczało niezdania matury), na który to fakt także w powyższym artykule wskazano. Zanotowano zatem dopływ zdających WoS na poziomie rozszerzonym, którzy przedmiotu na tym poziomie – gdyby nie musieli – by nie wybrali.

Można rzec – argumenty trafne, ale przecież dotyczące każdego z wybieranych dodatkowo przedmiotów. Tak i nie – chce się odpowiedzieć. Nie wydaje się bowiem, aby takie wybory innych przedmiotów były częste wśród uczniów, którzy nie realizowali danego przedmiotu w zakresie rozszerzonym. Wiemy jednak, że w wielu szkołach, gdzie WoS na tym poziomie nie był realizowany, do matury z tego przedmiotu (dostępnej tylko w zakresie rozszerzonym) podchodziło sporo osób niechcących – z różnych szkolnych i pozaszkolnych powodów – wybrać któregoś z przedmiotów realizowanych przez nich na poziomie rozszerzonym. Wydaje się, że większość wyników poniżej 20% – które przecież silnie ważyły na ogólnej średniej – to wyniki właśnie takich uczniów. Uczniów zmuszonych do wyboru jakiegoś przedmiotu i wybierających WoS – przedmiot, który w zasadzie (poza 1 godziną w I klasie) w szkole ponadgimnazjalnej nie był u nich realizowany. Mniej zatem w tym kontekście dziwi fakt, że – jak piszą autorki artykułu „(Nie)wiedza o społeczeństwie” – 60% uczniów nie otrzymało żadnego z dwunastu punktów za wypracowanie.

I tu wchodzimy w kwestię ważną, aczkolwiek nieporuszaną silnie przez media. Na wyniki warto bowiem popatrzeć przez pryzmat podstawy programowej obowiązującej w gimnazjach od 2009 roku (od 2012 roku w szkołach ponadgimnazjalnych) i jej realizacji. Sama podstawa programowa w zakresie edukacji historycznej i obywatelskiej powstawała pod kierunkiem historyka. Próżno wśród podanych opinii publicznej dwóch nazwisk osób związanych z tworzeniem części WoS-owej podstawy programowej szukać prawnika, znawcy stosunków międzynarodowych, etnologa czy – podkreślmy – politologa. Dla porównania twórców podstawy dla nieinterdyscyplinarnej historii ukazano w tym samym dokumencie pięciu (a zatem pięciu przedstawicieli jednej dyscypliny naukowej). Nie oznacza to jednak, że oto mamy winnego. Autorzy podstawy programowej z WoS-u mieli – sądzić należy – dobre intencje. Może podstawa programowa jest przeładowana – 226 wymagań na poziomie rozszerzonym, których część jest nierealizowalna nawet podczas dwóch jednostek lekcyjnych [przykładowo, trudno byłoby to uczynić z – podkreślmy – potrzebnymi treściami, kryjącymi się pod wymaganiami: „Uczeń charakteryzuje najważniejsze współczesne doktryny polityczne (chrześcijańska demokracja, konserwatyzm, liberalizm, nacjonalizm, socjaldemokracja, socjalizm)”; czy „Uczeń podaje cechy charakterystyczne różnych modeli ustrojowych państw demokratycznych; wyjaśnia, jaki model funkcjonuje w Polsce”]. Może są w podstawie programowej błędy pojęciowe z zakresu politologii, a nawet błędy w nazwach aktów prawnych, może te same treści szczegółowe ujęte są w różnych wymaganiach ogólnych, a niektóre z wymagań szczegółowych na jednym poziomie i zakresie nauczania powtarzają się. To jednak najistotniejsze nie jest. Ważniejsza jest kwestia realizacji podstawy programowej i wynikające zeń problemy.

Pierwotnie wydawało się, że po I klasie szkoły ponadgimnazjalnej uczeń realizować będzie przedmioty w zakresie rozszerzonym wedle własnego wyboru. Okazało się jednak, że nie we wszystkich szkołach jest to w pełni możliwe (vide szkoły, w których WoS-u w rozszerzeniu nie ma). W czym problem? – można zapytać. Przecież jeśli uczeń nie realizuje rozszerzonego WoS-u, ma mieć (w założeniu interdyscyplinarny, też WoS-owy) przedmiot Historia i Społeczeństwo. Praktyka okazała się jednak inna – ostatni z wymienionych przedmiotów realizowany jest tylko wtedy, gdy uczeń nie ma historii na poziomie rozszerzonym. Są zatem szkoły, gdzie uczeń, przykładowo, realizował w rozszerzeniu treści historii i języka polskiego, a treści WoS-owych (poza kontynuacją wymagań gimnazjalnych, zapisanych w zakresie podstawowym IV etapu edukacyjnego) nie realizował w żadnym aspekcie (ani na rozszerzonym WoS-ie, ani na HiS-ie – bo przedmiotów tych nie miał). W jakiej zaś sytuacji znalazł się uczeń realizujący w rozszerzeniu, przykładowo, fizykę i chemię? Miał HiS? Tak – należy odpowiedzieć, ale czym prędzej dodać trzeba, że na mocy rozporządzenia Minister EN przedmiotu tego mógł uczyć w całości tylko… historyk, który mógł na nim wybrać do realizacji wyłącznie treści stricte historyczne.

Obraz sytuacji staje się bardziej pełny. Zdajemy już sobie zatem sprawę, że masa uczniów nie uczyła się treści WoS-u poza tymi ujętymi w podstawie programowej dla III etapu edukacyjnego oraz dla IV etapu w zakresie podstawowym (będących kontynuacją, a nie powtórzeniem, treści gimnazjalnych). To zatem oznacza, że realizacja podstawy programowej wyłączyła z pełnej socjalizacji politycznej sporą część młodzieży. I nie rozszerzono im treści, i nie powtórzono treści gimnazjalnych (jak w podstawie obowiązującej jeszcze zeszłorocznych absolwentów wszystkich szkół ponadgimnazjalnych i dzisiejszych absolwentów techników). Warto dodać, że absolwenci techników, zdając w tym roku WoS na poziomie podstawowym według tzw. standardów wymagań wynikających ze starej podstawy programowej, osiągnęli wynik 38%, a zatem zbliżony do swych kolegów z techników zdających maturę rok wcześniej. Absolwenci ci sygnowani często – niesłusznie, dodajmy – jako słabsi, okazali się zatem znacznie lepsi od uczniów liceów. Ale bez przymusu, z realizacją treści WoS-owych tak w gimnazjum, jak i ich powtórzeniem, utrwaleniem i – lekkim – poszerzeniem w technikum.

Mamy też od naszych absolwentów politologii uczących WoS-u w liceach informacje potwierdzające pokazane rozumowanie. Średni wynik matury z WoS-u w szkołach, w których przedmiotu uczyli politolodzy i był on realizowany także na poziomie rozszerzonym był znacznie wyższy od owych 26% (np. w jednej ze szkół wynik wyniósł ponad 60%, a jeśli wyliczymy go wyłącznie dla uczniów realizujących rozszerzony WoS – ponad 70%). W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że ostatnio mieliśmy przypadek absolwentki naszej politologii, która – mając ukończone dodatkowe studia dające uprawnienia pedagogiczne – miała problem w szkole, w której pracowała. Otóż nowy dyrektor wątpił, czy politolog może uczyć WoS-u (czyżby poskutkowało tu też słynne porównanie politologa – na niekorzyść – do spawacza, dokonane przez byłego premiera). Zatem kwestia specyficznego kwestionowania znaczenia politologii to nie tylko domena decydentów na szczeblu centralnym.

Pamiętamy, że kilka lat temu na poważnie był dyskutowany problem zredukowania znaczenia WoS-u poprzez przeniesienie go od 2015 roku do tzw. III koszyka maturalnego (poniżej przedmiotów obowiązkowych oraz dodatkowych, z których trzeba wybrać minimum jeden). Podobnie jak w przypadku nowej podstawy programowej, pomysł ten uzyskał akceptację różnych gremiów. Wtedy udało się przedmiot od marginalizacji uchronić. Problem nie leży bowiem – jak wykazaliśmy – w maturze, ale w systemie edukacji, który młodego człowieka do matury prowadzi.

* Autor jest profesorem nadzwyczajnym w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego i Prodziekanem ds. Badań Naukowych i Współpracy z Zagranicą Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych tego uniwersytetu. Był wieloletnim nauczycielem Wiedzy o Społeczeństwie, m.in. w warszawskich: VIII LO im. Władysława IV, XXXVII LO im. J. Dąbrowskiego, Technikum Budowlanym nr 1 im. Z. Mączeńskiego. Jest nauczycielem dyplomowanym, rzeczoznawcą MEN oraz współpracownikiem CKE.

Matura z Wos 2.0



Instytut Nauk Politycznych
Nowy Świat 67, 00-927 Warszawa
tel.: +48 22 826 54 28
e-mail: inp@uw.edu.pl
Najwyższe standardy Instytutu Nauk Politycznych UW potwierdzają aktualny Certyfikat Jakości Kształcenia Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej oraz wyróżnienie Polskiej Komisji Akredytacyjnej dla kierunku Politologia.
KONTAKT: WEBMASTER  KOORDYNATOR
Copyright © 2011 Instytut Nauk Politycznych Uniwersystetu Warszawskiego